piątek, 7 marca 2008

Bomby

Tym razem zaczyna się naprawdę robić niebezpiecznie, a przynajmniej na to wygląda: w nocy wybuchła pizzeria na Jutlandii, zginęła dziewczyna mieszkająca piętro wyżej a dwie osoby są ranne. Jeszcze nie wiadomo, czy to zamach, może chodzić o wybuch gazu, ale wszyscy spodziewają się raczej zamachu.
Pod koniec lutego wybuchły 4 bomby w solariach, w Kopenhadze. Podobno ma to związek z nieszczęsnymi karykarurami Mahometa, chociaż mi się wydaje, że sprawa karykatur jest tylko pretekstem.
Na temat całej sprawy bardzo ciekawie pisze Jakob Illeborg, duński dziennikarz mieszkający w Londynie. Polecam jego komentarz, jest z pewnością bardziej komptetentny ode mnie. Jego krytyczne podejście do duńskiej polityki imigracyjnej i przeciwstawianie jej udanej polityce brytyjskiej wydaje mi się charakterystyczne - the grass is always greener on the other side... Według mnie z kolei duńska polityka jest całkiem udana, w porównaniu z np. francuską. Ale teraz pomału staje się jasne, że w żadnym kraju europejskim nie udało się stworzyć "multikulturalnego społeczeństwa". Dania także nie jest już "krajem bez bomb".

czwartek, 6 marca 2008

Tylko Tysiąc Turków

Immigration Office ogłosiło wyniki swojej pracy w zeszłym roku. Otóż w 2007 zamieszkało w Danii 37 476 osób. To rekord - w zeszłym roku przybyło 30 procent mniej imigrantów. Najliczniejszą grupę stanowią oczywiście Polacy - 11 783 Polaków ma pozwolenie na pracę i pobyt. Dalszych kilka tysięcy korzysta z możliwości pracy w okresie oczekiwania na pozwolenie, które dostaną już w 2008, a kolejne parę tysięcy w ogóle nie ma pozwolenia i pracuje na czarno. Na drugim miejscu są Niemcy: 4579, a potem Chińczycy: 3680, Ukraińcy 3284 i Hindusi 2548. Myślę, że większość Chińczyków i Hindusów to studenci kierunków technicznych i ścisłych. Wszyscy hinduscy koledzy mojego męża (a mąż jest brygadzistą 8 Hindusów i 1 Francuza) to studenci Politechniki - przemysł indyjski bardzo prężnie się rozwija, podobnie jak w Chinach. Natomiast prawie nie ma nowych przybyszów tych narodowości, które do tej pory były najliczniejsze: Turków (1072 nowych) i Pakistańczyków (549). Nazywa się to "changing immigration patterns", czyli że jeżeli jesteś z Pakistanu, to nie masz szans. Teraz promuje się Polaków. Ale niestety, Polacy mogą z łatwością otrzymać pozwolenie tylko na pracę w budownictwie albo na prostą pracę fizyczną, a także na studia. Natomiast z zawodami wymagającymi wyższych kwalifikacji jest różnie. Poza tym w ogóle z Immigration Office jest różnie, można w ogóle nie otrzymać odpowiedzi na swój wniosek (co przytrafiło się nam na jesieni), a można też zostać obsłużonym błyskawicznie i miło.
Polaków jest w tej chwili w Kopenhadze tyle, że codziennie spotykam kogoś mówiącego po polsku.

Autorytet Narodowy

Wydaje się, że głównym problemem rządu w Polsce jest to, że nie wie on, po co rządzi. Obecny rząd i tak jest pod tym względem lepszy od poprzedniego, który też nie wiedział, a udawał, że wie. Problem ten wynika moim zdaniem m. in. z braku szeroko akceptowanego autorytetu, który mógłby wpływać na kształt polityki i nadawać jej, choćby subtelnie, jakiś konkretny kierunek. Poprzednio funkcję tę pełnił Papież (zwany Naszym Papieżem), a jeszcze poprzednio - prymas Wyszyński. Poza tym mieliśmy także Mickiewicza, Sienkiewicza i - przez jakiś czas równolegle do papieża - Michnika. Natomiast teraz stanowisko wakuje.
W Danii rozwiązano ten problem urzędowo, mianowicie tutaj jest Królowa. Królowa na autorytet nadaje się doskonale, ponieważ jest do tej roli przygotowana zarówno genetycznie, jak i przez własne studia i doświadczenie. Oficjalnie nie może wypowiadać się na tematy polityczne, ale może udzielać rad Duńczykom, co czyni na początku każego roku w przemówieniu noworocznym. Rady są zwięzłe i proste, ale trafne i naród jej słucha.
W Polsce Królowej nie ma i nie będzie, chyba że Pan Bóg postanowi inaczej, ponieważ królowie nie biorą się od tak, z wyborów, tylko z łaski Bożej. Co więc mamy robić, skoro autorytetu nie widać? Proponuję na początek opracować kryteria, które pozwolą rozpoznać go, kiedy się pojawi.
1. Po pierwsze, Autorytet Narodowy musi mieć odpowiednią aparycję, tzn dobrze wyglądać w telewizji i na zdjęciu w gazecie (Benedykt XVI odpada, jako niefotogeniczny).
2. Nie może być to człowiek młody ani w sile wieku. Raczej geront, ale nie senilny (prof. Bartoszewski odpada)
3. Płeć nie ma znaczenia (Królowa, np jest kobietą)
4. Natomiast narodowość - owszem. Polacy zaakceptują tylko Piasta. Żyd też może być.
5. Musi być sympatyczny, często się uśmiechać i nie mówić nieprzyjemnych rzeczy o konkretnych osobach, tylko tak ogólnie.
6. Jego autorytet powinien wynikać ze szczególnych osiągnięć osobistych, najlepiej w dziedzinie polityki, religii albo mediów (ludzie z tych sfer uważani są za najbardziej wpływowych, wg, rankingu Rzeczpospolitej, który czytałam dziś rano).
7. Od biedy może być też literatura.
8. Nie może przynależeć do żadnej konkretnej opcji politycznej.

Czekam na propozycje. Nie można zgłaszać siebie.