poniedziałek, 14 lipca 2008
Przeprowadzka
Drogi wierny Czytelniku! Nie da się ukryć, że niniejszy blog nie miewal się ostanio najlepiej. Niedomagał. Żółkł. W końcu przestał dawać znaki życia. Nie będziemy już reanimować biedaka. Zapraszam do nowego, wspaniałego bloga pod tajemniczym tytułem Solo na pile. Do zobaczenia.
piątek, 18 kwietnia 2008
Misja do muzułmanów
Duński Kościół Państwowy wysyła od nowego roku 16 pastorów na misję wsród muzułmanów. W tej chwili przechodzą specjalne szkolenie. Nie będa wyjeżdżali za granicę, nie ma takiej potrzeby, skoro w Danii są parafie, gdzie zdecydowaną większość mieszkańców stanowią muzułmanie, a chrześcijańskie kościoły zapełniają się tylko raz w roku, w dzień konfirmacji dzieci z okolicy. Poza tym większość Duńczyków pojawia się w kościele z okazji chrztów, ślubów i pogrzebów. Mimo to Kościół Państwowy znalazł w sobie siłę i determinację, żeby wyruszyć z misją do najtrudniej "nawracalnych" mieszkańców Danii. Poniżej krótka rozmowa z pastor Annette Bennedsgaard (za środową "Nyhedsavisen"). Pastor Annette pracuje w parafii, gdzie 75 procent mieszkańców to muzułmanie.
Jak prowadzi się misje w dzisiejszej Danii?
Misja polega na tym, żeby wytrwać w wierze, że Jezus jest Synem Bożym i Zbawicielem świata, i aby głosić tę nowinę. Poza tym misja polega na pokazywaniu swoim postępowaniem, że chrześcijanie kochają bliźnich, są solidarni i pomagają potrzebującym.
Czy doświadczyłaś już tego, że muzułmanie dają się nawracać?
Kilka razy tak się zdarzyło, ale to bardzo trudne. Islam jest religią łatwiejszą do zrozumienia i bardziej konkretną, niż chrześcijaństwo. Dotyczy prawie wyłącznie konkretnych sposobów postępowania, według których trzeba żyć. Chrześcijaństwo jest bardziej zróżnicowane. Wielu muzułmanów uważa, że chrześcijaństwo jest czymś nijakim, czego Duńczycy nie biorą serio.
Chciałabyś, żeby wielu muzułmanów stało się chrześcijanami?
Jako pasor oczywiście chciałabym, aby wielu zaczęło wierzyć. To oczywiste. A przynajmniej chciałabym, żebyśmy mogli żyć razem, skoro wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi.
Co do płci pastora - Duńczycy są luteranami. Ich pastorzy nie są kapłanami, ponieważ nie ma sakramentu święceń. To, że w tej wspólnocie istnieją pastorzy-kobiety nie znaczy, że udziela się tu kobietom święceń kapłańskich. Nie ma właściwie przeszkód, żeby kobiety pełniły funkcję pastora, tak, jak jest ona tutaj rozumiana. W tłumaczeniu naumyślnie zastępowałam słowo "praest" (ksiądz) słowem "pastor", aby uniknąć nieporozumienia.
Jak prowadzi się misje w dzisiejszej Danii?
Misja polega na tym, żeby wytrwać w wierze, że Jezus jest Synem Bożym i Zbawicielem świata, i aby głosić tę nowinę. Poza tym misja polega na pokazywaniu swoim postępowaniem, że chrześcijanie kochają bliźnich, są solidarni i pomagają potrzebującym.
Czy doświadczyłaś już tego, że muzułmanie dają się nawracać?
Kilka razy tak się zdarzyło, ale to bardzo trudne. Islam jest religią łatwiejszą do zrozumienia i bardziej konkretną, niż chrześcijaństwo. Dotyczy prawie wyłącznie konkretnych sposobów postępowania, według których trzeba żyć. Chrześcijaństwo jest bardziej zróżnicowane. Wielu muzułmanów uważa, że chrześcijaństwo jest czymś nijakim, czego Duńczycy nie biorą serio.
Chciałabyś, żeby wielu muzułmanów stało się chrześcijanami?
Jako pasor oczywiście chciałabym, aby wielu zaczęło wierzyć. To oczywiste. A przynajmniej chciałabym, żebyśmy mogli żyć razem, skoro wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi.
Co do płci pastora - Duńczycy są luteranami. Ich pastorzy nie są kapłanami, ponieważ nie ma sakramentu święceń. To, że w tej wspólnocie istnieją pastorzy-kobiety nie znaczy, że udziela się tu kobietom święceń kapłańskich. Nie ma właściwie przeszkód, żeby kobiety pełniły funkcję pastora, tak, jak jest ona tutaj rozumiana. W tłumaczeniu naumyślnie zastępowałam słowo "praest" (ksiądz) słowem "pastor", aby uniknąć nieporozumienia.
wtorek, 8 kwietnia 2008
Najlepsze metro na swiecie
Wirtualna Polska: "Polskie metro krótkie, ale najlepsze na świecie! Dwa puchary przywiózł z Kopenhagi prezes Warszawskiego Metra dla swojej instytucji. Jeden dla najlepszej na świecie nowej stacji Plac Wilsona, drugi dla najlepszego maszynisty".
Dunskie ministerstwo spraw zagranicznych: "At the Metro Rail conference held earlier this week, Copenhagen's Metro was voted the world's best subway. (...) In a press release from Copenhagen Metro, the chairman of Metroselskabet I/S Henning Christophersen says: "It is a great honour that experts from other metro systems like London, New York and Tokyo think that Copenhagen's Metro is the best in the world. Their systems have been refined over many years, while we are still one of the youngest members of the world's metro family.
Dunskie ministerstwo spraw zagranicznych: "At the Metro Rail conference held earlier this week, Copenhagen's Metro was voted the world's best subway. (...) In a press release from Copenhagen Metro, the chairman of Metroselskabet I/S Henning Christophersen says: "It is a great honour that experts from other metro systems like London, New York and Tokyo think that Copenhagen's Metro is the best in the world. Their systems have been refined over many years, while we are still one of the youngest members of the world's metro family.
piątek, 7 marca 2008
Bomby
Tym razem zaczyna się naprawdę robić niebezpiecznie, a przynajmniej na to wygląda: w nocy wybuchła pizzeria na Jutlandii, zginęła dziewczyna mieszkająca piętro wyżej a dwie osoby są ranne. Jeszcze nie wiadomo, czy to zamach, może chodzić o wybuch gazu, ale wszyscy spodziewają się raczej zamachu.
Pod koniec lutego wybuchły 4 bomby w solariach, w Kopenhadze. Podobno ma to związek z nieszczęsnymi karykarurami Mahometa, chociaż mi się wydaje, że sprawa karykatur jest tylko pretekstem.
Na temat całej sprawy bardzo ciekawie pisze Jakob Illeborg, duński dziennikarz mieszkający w Londynie. Polecam jego komentarz, jest z pewnością bardziej komptetentny ode mnie. Jego krytyczne podejście do duńskiej polityki imigracyjnej i przeciwstawianie jej udanej polityce brytyjskiej wydaje mi się charakterystyczne - the grass is always greener on the other side... Według mnie z kolei duńska polityka jest całkiem udana, w porównaniu z np. francuską. Ale teraz pomału staje się jasne, że w żadnym kraju europejskim nie udało się stworzyć "multikulturalnego społeczeństwa". Dania także nie jest już "krajem bez bomb".
Pod koniec lutego wybuchły 4 bomby w solariach, w Kopenhadze. Podobno ma to związek z nieszczęsnymi karykarurami Mahometa, chociaż mi się wydaje, że sprawa karykatur jest tylko pretekstem.
Na temat całej sprawy bardzo ciekawie pisze Jakob Illeborg, duński dziennikarz mieszkający w Londynie. Polecam jego komentarz, jest z pewnością bardziej komptetentny ode mnie. Jego krytyczne podejście do duńskiej polityki imigracyjnej i przeciwstawianie jej udanej polityce brytyjskiej wydaje mi się charakterystyczne - the grass is always greener on the other side... Według mnie z kolei duńska polityka jest całkiem udana, w porównaniu z np. francuską. Ale teraz pomału staje się jasne, że w żadnym kraju europejskim nie udało się stworzyć "multikulturalnego społeczeństwa". Dania także nie jest już "krajem bez bomb".
czwartek, 6 marca 2008
Tylko Tysiąc Turków
Immigration Office ogłosiło wyniki swojej pracy w zeszłym roku. Otóż w 2007 zamieszkało w Danii 37 476 osób. To rekord - w zeszłym roku przybyło 30 procent mniej imigrantów. Najliczniejszą grupę stanowią oczywiście Polacy - 11 783 Polaków ma pozwolenie na pracę i pobyt. Dalszych kilka tysięcy korzysta z możliwości pracy w okresie oczekiwania na pozwolenie, które dostaną już w 2008, a kolejne parę tysięcy w ogóle nie ma pozwolenia i pracuje na czarno. Na drugim miejscu są Niemcy: 4579, a potem Chińczycy: 3680, Ukraińcy 3284 i Hindusi 2548. Myślę, że większość Chińczyków i Hindusów to studenci kierunków technicznych i ścisłych. Wszyscy hinduscy koledzy mojego męża (a mąż jest brygadzistą 8 Hindusów i 1 Francuza) to studenci Politechniki - przemysł indyjski bardzo prężnie się rozwija, podobnie jak w Chinach. Natomiast prawie nie ma nowych przybyszów tych narodowości, które do tej pory były najliczniejsze: Turków (1072 nowych) i Pakistańczyków (549). Nazywa się to "changing immigration patterns", czyli że jeżeli jesteś z Pakistanu, to nie masz szans. Teraz promuje się Polaków. Ale niestety, Polacy mogą z łatwością otrzymać pozwolenie tylko na pracę w budownictwie albo na prostą pracę fizyczną, a także na studia. Natomiast z zawodami wymagającymi wyższych kwalifikacji jest różnie. Poza tym w ogóle z Immigration Office jest różnie, można w ogóle nie otrzymać odpowiedzi na swój wniosek (co przytrafiło się nam na jesieni), a można też zostać obsłużonym błyskawicznie i miło.
Polaków jest w tej chwili w Kopenhadze tyle, że codziennie spotykam kogoś mówiącego po polsku.
Polaków jest w tej chwili w Kopenhadze tyle, że codziennie spotykam kogoś mówiącego po polsku.
Autorytet Narodowy
Wydaje się, że głównym problemem rządu w Polsce jest to, że nie wie on, po co rządzi. Obecny rząd i tak jest pod tym względem lepszy od poprzedniego, który też nie wiedział, a udawał, że wie. Problem ten wynika moim zdaniem m. in. z braku szeroko akceptowanego autorytetu, który mógłby wpływać na kształt polityki i nadawać jej, choćby subtelnie, jakiś konkretny kierunek. Poprzednio funkcję tę pełnił Papież (zwany Naszym Papieżem), a jeszcze poprzednio - prymas Wyszyński. Poza tym mieliśmy także Mickiewicza, Sienkiewicza i - przez jakiś czas równolegle do papieża - Michnika. Natomiast teraz stanowisko wakuje.
W Danii rozwiązano ten problem urzędowo, mianowicie tutaj jest Królowa. Królowa na autorytet nadaje się doskonale, ponieważ jest do tej roli przygotowana zarówno genetycznie, jak i przez własne studia i doświadczenie. Oficjalnie nie może wypowiadać się na tematy polityczne, ale może udzielać rad Duńczykom, co czyni na początku każego roku w przemówieniu noworocznym. Rady są zwięzłe i proste, ale trafne i naród jej słucha.
W Polsce Królowej nie ma i nie będzie, chyba że Pan Bóg postanowi inaczej, ponieważ królowie nie biorą się od tak, z wyborów, tylko z łaski Bożej. Co więc mamy robić, skoro autorytetu nie widać? Proponuję na początek opracować kryteria, które pozwolą rozpoznać go, kiedy się pojawi.
1. Po pierwsze, Autorytet Narodowy musi mieć odpowiednią aparycję, tzn dobrze wyglądać w telewizji i na zdjęciu w gazecie (Benedykt XVI odpada, jako niefotogeniczny).
2. Nie może być to człowiek młody ani w sile wieku. Raczej geront, ale nie senilny (prof. Bartoszewski odpada)
3. Płeć nie ma znaczenia (Królowa, np jest kobietą)
4. Natomiast narodowość - owszem. Polacy zaakceptują tylko Piasta. Żyd też może być.
5. Musi być sympatyczny, często się uśmiechać i nie mówić nieprzyjemnych rzeczy o konkretnych osobach, tylko tak ogólnie.
6. Jego autorytet powinien wynikać ze szczególnych osiągnięć osobistych, najlepiej w dziedzinie polityki, religii albo mediów (ludzie z tych sfer uważani są za najbardziej wpływowych, wg, rankingu Rzeczpospolitej, który czytałam dziś rano).
7. Od biedy może być też literatura.
8. Nie może przynależeć do żadnej konkretnej opcji politycznej.
Czekam na propozycje. Nie można zgłaszać siebie.
W Danii rozwiązano ten problem urzędowo, mianowicie tutaj jest Królowa. Królowa na autorytet nadaje się doskonale, ponieważ jest do tej roli przygotowana zarówno genetycznie, jak i przez własne studia i doświadczenie. Oficjalnie nie może wypowiadać się na tematy polityczne, ale może udzielać rad Duńczykom, co czyni na początku każego roku w przemówieniu noworocznym. Rady są zwięzłe i proste, ale trafne i naród jej słucha.
W Polsce Królowej nie ma i nie będzie, chyba że Pan Bóg postanowi inaczej, ponieważ królowie nie biorą się od tak, z wyborów, tylko z łaski Bożej. Co więc mamy robić, skoro autorytetu nie widać? Proponuję na początek opracować kryteria, które pozwolą rozpoznać go, kiedy się pojawi.
1. Po pierwsze, Autorytet Narodowy musi mieć odpowiednią aparycję, tzn dobrze wyglądać w telewizji i na zdjęciu w gazecie (Benedykt XVI odpada, jako niefotogeniczny).
2. Nie może być to człowiek młody ani w sile wieku. Raczej geront, ale nie senilny (prof. Bartoszewski odpada)
3. Płeć nie ma znaczenia (Królowa, np jest kobietą)
4. Natomiast narodowość - owszem. Polacy zaakceptują tylko Piasta. Żyd też może być.
5. Musi być sympatyczny, często się uśmiechać i nie mówić nieprzyjemnych rzeczy o konkretnych osobach, tylko tak ogólnie.
6. Jego autorytet powinien wynikać ze szczególnych osiągnięć osobistych, najlepiej w dziedzinie polityki, religii albo mediów (ludzie z tych sfer uważani są za najbardziej wpływowych, wg, rankingu Rzeczpospolitej, który czytałam dziś rano).
7. Od biedy może być też literatura.
8. Nie może przynależeć do żadnej konkretnej opcji politycznej.
Czekam na propozycje. Nie można zgłaszać siebie.
piątek, 29 lutego 2008
Co słychać w szwedzkiej szkole? cz. II
W pewnym szwedzkim przedszkolu wydano zakaz ubranek w kropki i paski. Powód: jedna z pań cierpi na okropne migreny, więc starają się wyeliminowac wszystko, co może spowodować atak. Rodzice protestują, bo to ograniczanie wolności (ubrania). Ja bym nie protestowała. Biedna pani. To jest gdzieś na wsi i nie tak łatwo zmienić pracę, zwłaszcza, kiedy się jest wykwalifikowanym pedagogiem przedszkolnym.
Pies rasowy

Miejscowy pies rasowy wygląda tak, jak powyżej i to nie są żadne żarty. Rasa nazywa się "dansk-svensk gaardhund", czyli "duńsko-szwedzki pies podwórkowy" (na początku myślałam, że "ogrodowy"). Powtarzalność dotyczy wielkości i kształtu burka, natomiast łaty są dowolne i występują w kolorach czarnym i brązowym. Kiedyś sobie coś takiego sprawimy, bo miłe i niezdegenerowane. Ale na rasowego psa nie wygląda nigdy, więc nie da się zaszpanować w Warszawie.
czwartek, 28 lutego 2008
Mars napada
...a przynajmniej tak to wygląda znowu w polskich mediach: spalone doszczętnie miasta Danii, dogasające samochody, hordy młodzieży atakują kolejne cele.
W rzeczywistości nie było tak źle. Na początek ważne rozróżnienie: zamieszki w połowie lutego nie miały nic wspólnego z tym, co działo się w Kopenhadze we wrześniu. Wtedy chodziło o tzw. Dom Młodych, zgruzowany przez policję w marcu, a którego broni punkowa młodzież, a cała szanująca się biała młodzież tutejsza jest punkowa (nie szanująca się jest dresiarska). Tym razem wręcz przeciwnie - rozrabiali młodzi muzułmanie. Bardzo młodzi, najwyżej 16 letni.
Sprawa zaczęła się podobno od aresztowania muzułmańskich zamachowców, planujących morderstwo Kurta Westergaarda, autora jednej ze słynnych karykatur Mahometa(Mahomet z bombą w turbanie). Następnego dnia wszystkie dzienniki wydrukowały ponownie inkryminowany obrazek, w geście protestu przeciwko knuciu morderczych spisków, a także, jak sądzę, aby okazać wreszcie europejską dumę (czy coś w tym rodzaju). Reakcją na aresztowanie dwóch Tunezyjczyków i Duńczyka pochodzenia marokańskiego były zamieszki na Norrebro i na prowincji. Chodziło nie tylko o protest przeciwko aresztowaniu, ale o to, że Tunezyjczycy zostali deportowani bez procesu. Podobno, bo inna wersja mówi, że kilka incydentów wydarzyło się jeszcze przed aresztowaniem, a ich powodem była odwieczna nienawiść między młodzieżą pochodzenia arabskiego i policją. W takim przypadku istniałoby pewne podobieństwo do sprawy Domu Młodych, ale nie sądzę, żeby młodzież była świadoma jakiejś "wspólnej sprawy". We wrześniu Arabowie zachowywali całkowitą obojętność, podobnie jak teraz punki.
Całe szczęście duńska policja radzi sobie całkiem nieźle, to już kolejna wiadomość o udaremnieniu arabskiego zamachu terrorystycznego. Z tego co wiem, jeszcze żaden się nie udał.
W tej chwili prasa wycofała się twardej linii przeciwko muzułmańskim chuliganom i podkreśla ich młody wiek raczej niż pochodzenie. Mamy teraz w mediach dyskusję o kondycji duńskiej młodzieży - począwszy od incdentów kryminalnych, a na czystości toalet w szkołach kończąc.
Co do widzialności słynnych apokaliptycznych incydentów - na szczęście, podobnie jak we wrześniu, relacje są grubo przesadzone. Nie mieszkamy już co prawda w Norrebro, tylko w Vesterbro, gdzie nie ma zamieszek i Wojtek tym razem nie przyniósł relacji live. Szczerze mówiąc w ogóle nic nie widzieliśmy - ani jednego spalonego samochodu czy zdemolowanego przystanku. Tylko w gazecie: 1 przystanek. Samochodów i innych sprzętów: 0. Sklepów: 0. Gdzieś w Jutlandii podpalili bibliotekę gminną. I to chyba wszystko. Możliwe też, że coś przegapiliśmy, bo kluczowe dla sprawy dni spędziliśmy w Odense, gdzie obchodziliśmy rocznicę ślubu. Ale tam też nic się nie działo.
W rzeczywistości nie było tak źle. Na początek ważne rozróżnienie: zamieszki w połowie lutego nie miały nic wspólnego z tym, co działo się w Kopenhadze we wrześniu. Wtedy chodziło o tzw. Dom Młodych, zgruzowany przez policję w marcu, a którego broni punkowa młodzież, a cała szanująca się biała młodzież tutejsza jest punkowa (nie szanująca się jest dresiarska). Tym razem wręcz przeciwnie - rozrabiali młodzi muzułmanie. Bardzo młodzi, najwyżej 16 letni.
Sprawa zaczęła się podobno od aresztowania muzułmańskich zamachowców, planujących morderstwo Kurta Westergaarda, autora jednej ze słynnych karykatur Mahometa(Mahomet z bombą w turbanie). Następnego dnia wszystkie dzienniki wydrukowały ponownie inkryminowany obrazek, w geście protestu przeciwko knuciu morderczych spisków, a także, jak sądzę, aby okazać wreszcie europejską dumę (czy coś w tym rodzaju). Reakcją na aresztowanie dwóch Tunezyjczyków i Duńczyka pochodzenia marokańskiego były zamieszki na Norrebro i na prowincji. Chodziło nie tylko o protest przeciwko aresztowaniu, ale o to, że Tunezyjczycy zostali deportowani bez procesu. Podobno, bo inna wersja mówi, że kilka incydentów wydarzyło się jeszcze przed aresztowaniem, a ich powodem była odwieczna nienawiść między młodzieżą pochodzenia arabskiego i policją. W takim przypadku istniałoby pewne podobieństwo do sprawy Domu Młodych, ale nie sądzę, żeby młodzież była świadoma jakiejś "wspólnej sprawy". We wrześniu Arabowie zachowywali całkowitą obojętność, podobnie jak teraz punki.
Całe szczęście duńska policja radzi sobie całkiem nieźle, to już kolejna wiadomość o udaremnieniu arabskiego zamachu terrorystycznego. Z tego co wiem, jeszcze żaden się nie udał.
W tej chwili prasa wycofała się twardej linii przeciwko muzułmańskim chuliganom i podkreśla ich młody wiek raczej niż pochodzenie. Mamy teraz w mediach dyskusję o kondycji duńskiej młodzieży - począwszy od incdentów kryminalnych, a na czystości toalet w szkołach kończąc.
Co do widzialności słynnych apokaliptycznych incydentów - na szczęście, podobnie jak we wrześniu, relacje są grubo przesadzone. Nie mieszkamy już co prawda w Norrebro, tylko w Vesterbro, gdzie nie ma zamieszek i Wojtek tym razem nie przyniósł relacji live. Szczerze mówiąc w ogóle nic nie widzieliśmy - ani jednego spalonego samochodu czy zdemolowanego przystanku. Tylko w gazecie: 1 przystanek. Samochodów i innych sprzętów: 0. Sklepów: 0. Gdzieś w Jutlandii podpalili bibliotekę gminną. I to chyba wszystko. Możliwe też, że coś przegapiliśmy, bo kluczowe dla sprawy dni spędziliśmy w Odense, gdzie obchodziliśmy rocznicę ślubu. Ale tam też nic się nie działo.
niedziela, 27 stycznia 2008
Ærø

Sylwestra spędziliśmy na wyspie Ærø. Co prawda było to dosyć dawno temu, ale od tamtej pory nastąpiła seria nieszczęść o charakterze egzystencjalnym (brak pracy i miejsca na uniwersytecie, brak $, brak upezpieczenia i czyhające Immigration Office), które dopiero teraz udało się zażegnać.
A zatem mogę wreszcie przystąpić do opisu krajoznawczego.
Wyspa Ærø leży na południu Danii, blisko granicy niemieckiej. Ma 5 kilometrów szerokości i ok. 30 długości. Mieszka tam 7 000 osób, głównie w 2 miasteczkach: Ærøskobing i Marstal a poza tym we wsiach rozproszonych po całej wyspie. W dawnych, dobrych czasach ludność żyła z piractwa, łupiąc po równo statki duńskie i niemieckie, czyli hanzatyckie. Wyspa była wtedy niepodległa, ale w XVII wieku postanowili przyłączyć się do Danii. Teraz żyje się tu z rybołóstwa i uprawy ziemi, a także z turystyki. Ærø ma w roku najwięcej słonecznych dni w całej Danii. Przyjeżdżają turyści z Niemiec - tacy, którzy szukają świętego spokoju i pięknej przyrody, oraz grający w golfa. Pole golfowe jest na skraju wyspy i morze otacza je z trzech stron. Myśmy mieszkali tuż obok pola, we wsi Søby. Sklep: 1. Kościół: 1. Bar, czyli bodega: 1. Rzeczywiście, poza tym jest tam tylko morze.
Domy na Ærø są bardzo tanie w porównaniu z resztą Danii. My też się tam przeprowadzimy, jak będziemy mieli co sprzedać, żeby kupić dom na Ærø :-)
Wyspa jest świetną scenografią dla kryminału w stylu Agaty Chritie (odcięta od świata społeczność walcząca z dziką przyrodą, ale w atmosferze ziemiańskiej elegancji i zamożności), albo dla filozoficznych esejów.
Nasze zdjęcia są w albumie tutaj.
PS. Co prawda większość naszych nieszczęść już pokonana, ale może ktoś z miłych czytelników chciałby zatrudnić mojego Męża? :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)