
Udało nam się wczoraj po raz pierwszy w Kopenhadze uczestniczyć we mszy odprawianej według starego rytu. Msza odprawia się raz w miesiącu, w kaplicy katolickiej szkoły świętego Józefa.
Wierni nieliczni - razem z nami ok. 15 osób, w tym tylko 1 dziecko większe i 1 niemowlę. Muzyka skromna - śpiew gregoriański prowadzony przez panią, która śpiewa głównie solo, bo reszta wiernych nie ma odwagi. Natomiast pani śpiewa czysto. Jaka różnica w porównaniu z mszą u św. Benona w Warszawie! Także jeśli chodzi o dzieci - nikt nie biega, nie ryczy i nie wcina herbatników z podłogi w ostatniej ławce. W Warszawie dzieci raczej mnie denerwują, zwłaszcza, kiedy widzę kompletny brak woli walki u ich rodziców (walki o grzeczność) - tutaj trochę mi ich brakowało. Przyjemnie modlić się w ciszy i skupieniu, ale pustawo jakoś. Kiedy niemowlę obudziło się i miauknęło cichutko, siedząca z przodu pani odwróciła się z kwaśną miną i matka niemolęcia wyniosła je natychmiast.
Poza tym - msza zupełnie normalna, co zresztą charakteryzuje starą mszę, więc nie ma potrzeby opisywać szczegółów. Duża ulga po rozmaitych kopenhaskich
wynalazkach kościelnych
Piękna kaplica szkolna (2 razy większa od kościoła św. Benona) niestety nie wyszła dobrze na zdjęciach. Ściana prezbiterium pomalowana jest na jednolity, mocny żółty kolor - prosty a doskonały estetycznie pomysł. Prezbiterium wygląda odświętnie i uroczyście, a patrzenie na tę żółtą płaszczyznę dodaje energii i radości.
Msza odbywa się tak rzadko, ponieważ ksiądz ma inne obowiązki w parafii i nie może przychodzić co tydzień (innymi słowy, jego proboszcz nie pozwolił), więc w pozostałe niedziele w miesiącu towarzystwo zbiera się na łacińskiej
mszy w nowym rycie w parafii Serca Jezusowego.
Próbowali składać prośbę o parafię personalną, ale biskup się nie zgodził, przynajmniej na razie. Być może dlatego, że grupa rzeczywiście nie jest duża, choć sympatyczna.
W przyszłym tygodniu zostaliśmy zaproszeni na mszę w Malmo - tam też odprawia się raz w miesiącu, więc część wiernych podróżuje przez morze do Szwecji (20 minut pociągiem).
6 komentarzy:
W Warszawie gdyby wszyscy rodzice zachowywali się jak ta pani od noworodka z Kopenhagi to by niekiedy ponad połowę kościoła wymiatało z Mszy. Powiem tak ze szczyptą modernistycznego antropocentryzmu: Msza jest dla ludzi, a rodzic też człowiek.
Ale jednak trochę więcej dyscypliny by się przydało. W granicach rozsądku, oczywiście, ale msza jest także dla nierodziców.
Inna starsza pani z kolei po mszy powiedziała, że ona swoich dzieci w ogóle nie zabierała na mszę, bo przecież to nieznośne dla pozostałych. Skutek - teraz przychodzi sama.
Jestem nierodzicem i zdążyłam się przyzwyczaić i przestać słyszeć odgłosy dzieci, poza jakimiś nadzwyczajnymi ekscesami. Wolę jak dzieci są, niż jakby ich miało nie być. I chyba warto dzieci od niemowlęctwa przyzwyczajać, że na Mszę się po prostu chodzi i tyle (ten postulat będę wprowadzać w życie, jeśli kiedyś stanę się rodzicem). Pozdrowienia
Gdzie sie znajduje ta kaplica szkoły świętego Józefa?
W ktora niedziele miesiaca i o ktorej godzinie odprawiana jest masza trydencka?
A propos, wlasnie znalazlem takiego linka: http://www.tridentinsk.suite.dk/
Nastepna masza juz w niedziele dwudziestego kwietnia o 18, w Jesu Hjerte Kirke (Stenosgade 4, 1616 København V.)
Pozdrowienia,
Krzysiek
W Jesu Hjerte to ta sama msza, ktora dawniej odprawiala sie w kaplicy Szkoly Swietego Jozefa. Po motu proprio zostala przeniesiona do kosciola Jesu Hjerte, w ktorym co tydzien odprawiana jest tez msza lacinska wedlug nowego mszalu.
Przeczytaj caly blog, calkiem dobry
Prześlij komentarz