W Polsce coś takiego ma podobno istnieć, a niektórzy twierdzą, że już istnieje. Tych, którzy widzieli ją na własne oczy nie ma jednak zbyt wielu. Poza tym nie wszyscy zgadzają się co do tego, czy taka polityka jest w ogóle potrzebna. Pro-rodzinnością zajmuje się komórka w departamencie ds. Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji, a departament jest w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej.
W Danii inaczej, nie ma polityki pro-rodzinnej, tylko rodzinna. Za to jest. Zajmuje się nią Ministerstwo Spraw Rodzinnych i Konsumenckich (też dobre). Polega na tym:
Family policy is intended to support and develop the framework on which families depend, so that they can make their own choices and shoulder the responsibility for the choices they make. Family policy is intended to support the soundness of families, and ensure them freedom and a range of options, thereby creating a society characterised by wellbeing and growth.
(Raport Ministerstwa o polityce rodzinnej z listopada 2005).
W praktyce duńscy podatnicy (bo nie chodzi o obywatelstwo ani narodowość, ale o podatki) spotykają się w ową polityką w następujących sytuacjach:
1. Becikowe: wypłacane jednorazowo, przez gminę, rodzicom wszystkich noworodków. Tak samo jak w Polsce
2. Dodatek na dziecko: wysokości od 1500 do 820 koron miesięcznie, w zależności od wieku dziecka (im młodsze, tym więcej). Niezależnie od dochodów rodziców. To nie jest wielka suma, ale wystarcza pewnie na buty i mleko (każdy Duńczyk ma pić pół litra mleka dziennie :-)). Dodatek jest większy, jeżeli dziecko jest sierotką, albo rodzice są emertytami.
3. Urlop rodzicielski. Przysługuje rodzicom, którzy płacą składkę na ubezpieczenie od bezrobocia - czyli w praktce wszystkim. Nie ma organiczeń dla ojców.
4. Dodatek wychowawczy. Wypłacany miesięcznie rodzicom, którzy nie chcą posyłać dziecka do przedszkola. Jego wysokość wynosi 85 % kosztów pobytu dziecka w przedszkolu w danej gminie.
5. Grant dla bliźniaków. Wysokości 800 koron miesięcznie do ukończenia przez dzieci 7 lat. Również w przypadku adopcji bliźniaków.
6. Dodatek dla rodziców-singli. 369 koron miesięcznie.
7. Dodatek dla studiujących rodziców. 5800 koron rocznie.
8. Dodatek dla rodziców dzieci niepełnosprawnych.
9. i inne, w razie potrzeby wypłacane przez gminę.
Wszystkie te świadczenie dotyczą każdego dziecka z osobna, im więcej dzieci, tym lepiej.
Najniższa miesięczna pensja pracownika zatrudnionego na pełny etat wynosi jakieś 12 tysięcy koron netto, a podatki - drugie tyle.
Ponieważ podatki i rozmaite składki są bardzo wysokie, pieniądze wypłacane rodzinom przez państwo nie są traktowane jako zapomoga, tylko jako zwrot części tych pieniędzy, które wcześniej wrzuciło się do wspólnej kasy. Zwrot dostają ci, którzy przyczyniają się do rozmnażania społeczeństwa.
Oczywiście, wysokie podatki są warunkiem prowadzenia tego rodzaju polityki.
Poza tym polityka rodzinna dotyczy też adopcji, rozwodów, przedszkoli i szkół.
W ogóle problem demografii jest w Danii szalenie istotny. Dziś w gazecie pisali, że celem rządu jest zwiększenie ilości dzieci z 1,8 do 2,1 na 1 kobietę. Informacja zilustrowana zdjęciem księżniczki Mary, która już jest lepsza od średniej, bo urodziła 2,0. Codziennie zresztą są jakieś informacje na temat demografii i ułatwiania życia rodzinom.
Idea, która stoi za tym całym zaangażowaniem jest bardzo prosta: dla człowieka najlepszym środowiskiem jest rodzina. Jeżeli chcemy być zamożnym i szczęśliwym krajem, to musimy ułatwić ludziom optymalny rozwój. Warunkiem przeżycia kraju jest dodatni przyrost naturalny. I to należy osiągnąć.
Wydaje się, że Duńczycy w ogóle nie potrzebują do tego idei lewicowych ani prawicowych, ani nawet wartości duchowych. Chyba kierują się rozumem naturalnym. Ale to już inna historia...
poniedziałek, 10 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz